Jack Tramiel: komputery dla mas

Dokładnie 95 lat temu – 13 grudnia 1928 roku – w Łodzi urodził się Jack Tramiel, człowiek dzięki któremu komputery, wcześniej będące kosztownym narzędziem pracy wąskiego kręgu fachowców, trafiły do domów i w ręce prywatnych użytkowników, zaczęły bawić i uczyć.

Naprawdę nazywał się Idek Trzmiel i pochodził z rodziny łódzkich Żydów, a jego dzieciństwo brutalnie przerwał wybuch II wojny światowej. Młody Trzmiel pracował w Ghetto Litzmannstadt, skąd w 1944 roku został wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Przeżył, a po wojnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie służył w amerykańskiej armii. Po przejściu do cywila założył firmę serwisującą i sprzedającą maszyny do pisania. Nazwał ją Commodore. W latach 60. zaczął produkować kalkulatory. W następnej dekadzie jako jeden z pierwszych zauważył rewolucję w informatyce. Komputer – wcześniej narzędzie bardzo drogie, trudne w obsłudze i dostępne tylko dla naukowców czy specjalistów – stawało się urządzeniem, z którego wkrótce korzystać mieli prawie wszyscy.

W 1977 roku firma Tramiela, niejako łącząc kalkulator i maszynę do pisania, wyprodukowała komputer Commodore PET, który dzięki stosunkowo niskiej cenie i prostemu interfejsowi mógł trafić do prywatnych domów. Tramiel rozwijał tę koncepcję w komputerze VIC-20, w którym koszt zakupu obniżono m.in. dzięki możliwości wykorzystania telewizora w roli monitora, a dodanie kolorowej grafiki miało przyciągnąć do informatyki młodzież. W 1982 roku na rynek trafił model Commodore 64, który stał się najpopularniejszym komputerem domowym w historii – szacuje się, że w ciągu dekady produkcji sprzedano ponad 17 mln egzemplarzy tego modelu.

Jack Tramiel nie był wizjonerem i wynalazcą, ale biznesmenem, zazwyczaj dość brutalnym dla konkurentów i współpracowników (jego motto brzmiało: „biznes to wojna”). Choć chciał po prostu sprzedawać to, co produkował, odegrał ogromną rolę w historii informatyki. Dążenie do tego, by komputery były coraz prostsze w obsłudze i wyświetlały coraz ładniejszą grafikę, sprawiło, że urządzeniami tymi interesowały się nawet dzieci. Radykalne obniżki cen – do których musieli dostosować się także rynkowi rywale – czyniły narzędzia informatyczne dostępnymi dla coraz większej liczby użytkowników.

W 1984 roku skonfliktowany ze współpracownikami Tramiel niespodziewanie odszedł z firmy, którą zakładał, i wykupił konkurencyjne Atari. Wypowiedział wojnę Commodore, a jego cudowną bronią miały być oczywiście komputery. Modele 65 i 130XE rywalizowały z Commodore 64, a ST i TT z nowoczesną Amigą.

Tymi pierwszymi Tramiel przypomniał o sobie Polakom. Względnie tanie i jako jedyne wówczas sprzedawane oficjalnie w naszym kraju, w drugiej połowie lat 80. znalazły w Polsce wielu nabywców. Z kolei seria ST/TT – wyposażona w graficzny interfejs użytkownika, mysz oraz imponujące możliwości audiowizualne – stała się podstawowym narzędziem pracy grafików i muzyków. Oferowała również dostęp do wszystkich popularnych wtedy gier wideo.

W latach 90. – zarówno na polu zastosowań profesjonalnych, jak i rozrywkowych – obu konkurentów pogodził standard PC. Atari i Commodore zbankrutowały, zaś Jack Tramiel odszedł na emeryturę. Razem z żoną zamieszkał w Kalifornii, miał trzech synów i wnuki. W wolnym czasie wspierał inicjatywy upamiętniające tragiczny los Żydów w latach II wojny światowej. W 2004 roku wraz z rodziną odwiedził Łódź z okazji obchodów likwidacji Ghetto Litzmannstadt i spacerował w okolicach ul. Przybyszewskiego, gdzie spędził dzieciństwo. Zmarł w 2012 roku.

Prowadząc biznes, mówił, że chce tworzyć komputery dla mas i cel ten osiągnął, co potwierdzą wszyscy, którzy poznawali cudowny świat informatyki dzięki urządzeniom z logo Commodore i Atari na obudowie. Centrum Komiksu i Narracji Interaktywnej pamięta o dorobku Jacka Tramiela, udostępniając zwiedzającym najważniejsze komputery w jego dorobku.

Skip to content